Narzekanie to moja pasja...
Blog > Komentarze do wpisu

Wyjście z przegrywu

Od niedawna zacząłem częściej zaglądać na wykop (taki polski reddit) i przyznam, że to co tam można spotkać, to swoisty "trzeci świat". Zanim jednak do niego przejdę, przybliżę dwa pozostałe, co by pokazać nieco szerszą perspektywę.

Pierwszy świat to "mój świat". Zamieszkuję go ja, moje drugie ja (bo lubię mówić w myślach do siebie :-P) i czasem nieliczne osoby, które zbliżą się na tyle, aby nieopatrznie przekroczyć jego granicę. Przychodzą i odchodzą. Czasem po miesiącu, czasem po roku, czasem pobędą dłużej, ale zawsze odchodzą. Niestety :-/. Ale bardzo mnie cieszy już sam fakt, że w ogóle się takie znajdują. Może kiedyś znajdę taką co zostanie.

Drugi świat to świat normalny. Ot zwykła rzeczywistość, którą się poznaje w pracy, w tramwaju, w szkole, w kościele, w domu rodzinnym, czy w kolejce do toalety na dworcu.

No i mamy świat trzeci. Niby wiedziałem, że internet rządzi się nieco innymi prawami, niż dwa pozostałe, ale to co tam (na wykopie) wyczytuję zaskakuje mnie na każdym kroku. Póki co ograniczałem się tylko do tagu #tinder i to już pozwoliło zaobserwować niesamowite zdarzenia. Z tego co zaobserwowałem wygląda na to, że trwa tam nieoficjalna (a może oficjalna?) wojna pomiędzy #przegrywami, a sojuszem #normików i #różowychpasków (czyli w skrócie ludzi, którzy dobrze odnajdują się na rynku relacji damsko-męskich). Wojna ta jest przyjemna do śledzenia (o ile ktoś nie ma połamanych żeber, czy innych problemów, które utrudniają śmianie się na pełną moc przepony ;-)), więc pewnie będę śledził temat dalej.

Błądząc tak trochę o omacku, trafiłem w końcu na to. Poradnik dla brzydali, jak znaleźć sobie tą, która nie tylko przyjdzie, ale i zostanie. Przyznam się szczerze, że nie czytałem całego, ale z tego co zdążyłem zobaczyć, to jest tam sporo prawd, parę wątpliwych rad i również trochę głupot. Najwięcej zgodności widziałem w kwestiach zmian "biernych", takich jak ubiór, higiena i "cztery filary przegrywu". Poprawienie tego nie jest łatwe, ale jeszcze mieści się w jakichś moich normach przemian osobowościowych. To co mnie martwi, to pozostałe porady, czyli sztuka rozmowy, zainteresowania, sieć kontaktów. Jest tam dużo wartościowych rzeczy, ale ogólnie przypomina to trochę operację plastyczną charakteru. Jak ktoś ma silną motywację i obierze sobie za cel wyjście do ludzi, to ok. Na pewno na tym zyska. Są jednak takie przypadki jak ja (oczywiście "snołflejk" :-P), które nadmierne wychodzenie do ludzi traktują jak tortury i woleli by, aby to ktoś do nich przyszedł lub poznać kogoś w necie, lub cokolwiek, byle nie zmuszać się do łażenia tu i tam, licząc że w dalszej, wielomiesięcznej perspektywie, któraś ze znajomości w końcu zaskoczy i "wyprodukuje" miłość. Zapewne się da, ale... dziękuję, postoję. Jak już będzie tak źle, że będę musiał sięgnąć po środki drastyczne, to spróbuję zagadywać do osób, które jakimś cudem już znam (mało prawdopodobne, ale... ).

Mniejsza jednak o poradnik. Niech każdy zainteresowany sam sobie wyrobi o nim opinie i zastosuje to co uzna za warte zastosowania. Chciałem jeszcze napisać o drugim znalezisku. A jest nim niejaki mirek, zwący się "wyjde_z_przegrywu". Oj powiadam wam... czytając jego wypociny przeszedłem przez trzy stany skupienia. Najpierw łykałem każde zdanie, jak słowo objawione, zstąpienie proroka, pokaz geniuszu i retoryki. Tak było jak głosił fakty i filozofię działania systemu podrywania (kobiety mają łatwiej, a podrywanie to teatrzyk i próba przypodobania się stronie, która tylko ocenia i nic od siebie nie daje). Tutaj zgadzam się z nim chyba nawet w 100%.

Jak doszedłem do jego wniosków, które wynikały z tych przemów, to... pokerface. No ok. Spoko. Chcesz żyć całe życie w piwnicy, czekając aż zajrzy tam do ciebie jakaś kobieta i cię wyciągnie, prawie na siłę? GL. Fakt, że ja też trochę tak robię, ale jednak macham tą ręką, lub zagaduję przynajmniej w necie, a tu mówimy o całkowitym braku inicjatywy.
Ot po prostu czyjś (jeszcze bardziej ;-)) skrajny sposób na życie.

To co ostatecznie mnie rozłożyło na łopatki, to jego najskrajniejsze pomysły. Cytat: "Zwiazki powinna inicjowac rodzina albo panstwo, to jest normalnosc", "dac mozliwosc maksymalnie 1 rozwodu, oczywiscie osoba z ktorej winy rozwod nie nastapil by dalej miala mozliwosc rezygnacji z nastepnego zwiazku".
Ok, mamy trolla lub chorego psychicznie. Nieważne.
Jak ktoś chce sobie poprawić humor polecam jego teksty. Nieważne czy jesteś #normikiem, #przegrywem czy #różowympaskiem ;-)



poniedziałek, 05 lutego 2018, malkontent3.0

Polecane wpisy