Narzekanie to moja pasja...
Blog > Komentarze do wpisu

Love

"Love... Love never changes."

Kto odgadnie czego (i skąd) jest ta parafraza, ten ma u mnie piwo, herbatę albo kubek przegotowanej wody z kranu.

Romantykiem nigdy nie byłem, ale przyznam, że koncepcja miłości i wszystkich jej atrybutów, oraz sposobów jej okazywania, bardzo mnie pociągały. Lubię czasem obejrzeć romantyczny film, prześledzić historie jakiejś miłości, przetrzeć łezkę w oku, czy to z radości, czy smutku. Patrzę na to jak Data (ten ze Star Treka) patrzył na ludzi i ich uczucia. Niby miał inteligencję, zachowania podobne do ludzkich, ale uczuć naśladować nie potrafił.

Nie oznacza to, że nie potrafię się zakochać w kimś. Chemia mózgu działa u mnie jak u wszystkich, wszystko wydaje się na swoim miejscu. Ale jeśli rozróżnić pojęcie zauroczenia i miłości, to już nie jest tak różowo. Owszem potrafię czuć do kogoś przywiązanie, pożądanie, chęć bycia blisko, bycia czułym, motylki w brzuchu, zazdrość itd., ale to wszystko uważam za zauroczenie. Co po nim? Przywiązanie? Rutyna? Zmęczenie? Tego w sumie nie wiem, bo tak daleko jeszcze nie zaszedłem.

Miłość to dla mnie trudny temat i pomimo, iż często go w swoich myślach poruszam, to nadal nie doszedłem do jednoznacznych wniosków. Chciałbym wierzyć, że taka prawdziwa, głęboka miłość na prawdę istnieje. Małe dowody na to, że tak jest spotykam natykając się na wypowiedzi niektórych ludzi. Są osoby, które tak bardzo kogoś kochają, że potrafią znosić na prawdę wiele upokorzeń, beznadziejnych zachowań, złego traktowania czy nawet odrzucenia ze strony partnera.

Nieodwzajemniona miłość... Chyba największy koszmar, jaki może spotkać osobę zakochaną. Do tego stopnia, odkąd pamiętam, spędzało mi to sen z powiek, że w pewnym sensie w końcu się na to uodporniłem. Nie potrafię się zakochać, czy nawet zauroczyć w kimś, kto mi tego nie odwzajemni. Nawet najpiękniejsza, najmilsza i najmądrzejsza kobieta nie ujmie mojego serca, jeśli ja nie ujmę jej. Jeśli jednak taki "prawie" ideał by się trafił, to bym chyba uciekł. Myśl, że miałbym do kogoś wzdychać i nie zaznać nigdy ukojenia, napawa mnie lękiem nie mniejszym, niż najgorszy horror, jaki człowiek jest w stanie wymyślić. Wolę uciec, unikać, nie patrzeć, nie obserwować. A być może nawet i nie wiedzieć.

Innym dowodem na moje oddalenie się od miłości, jest ścisłe i racjonalistyczne podeście do tematu. Można rzec, że posiadam dużą samoświadomość i kontrolę nad stanem emocjonalnym. Daje mi to możliwość wchodzenia nie tylko w związki miłosne, ale też i inne typy relacji, takie jak: układy, przygody, czy fwb (niektórych zasmakowałem, niektórych nie). Innymi słowy, tradycjonalistą czy grzecznym chłopcem raczej nie jestem.

Potrafię również stwierdzić, na podstawie oceny sytuacji i atrakcyjności danej osoby, czy stworzę z kimś udany (lub w ogóle jakikolwiek) związek. Mogę się oczywiście pomylić lub czegoś nie przewidzieć, ale z grubsza dość szybko oceniam, w co z daną osobą mogę wejść. Chociaż... to nie jest zbyt dobrze sprecyzowane. Nie tyle oceniam czy coś z kimś wyjdzie, co oceniam czy chcę, aby coś z kimś wyszło. Np. jeśli nie chcę wejść w związek z rozwódką posiadającą dzieci z poprzedniego związku, to choćby nie wiem jak się dobrze sprawy układały, racjonalna część mojego umysłu będzie blokować pójście za daleko. Nie zaprzeczam, że mogłyby zaistnieć okoliczności, które przeważyłyby szale na korzyść "posłuchaj głosu serca", ale to musiałoby się wydarzyć coś niemożliwego. Musiałaby zaistnieć kobieta idealna (no prawie, bo jednak ten rozwód i dzieci). Taką możliwość zakładam tylko teoretycznie i raczej nie przyjmuję do wiadomości, że mogę z kimś takim założyć rodzinę, a co za tym idzie, "blokuję swoje serce" do takich związków.

Ma to swoje skutki w moich decyzjach i działaniach. Nie lubię zwodzić i kłamać (choć niestety i tak nie jestem pod tym względem czysty :-/), więc już na początku ustalam granice, oczekiwania i nastawienie. Częściej niż rzadziej są one nie do przyjęcia dla drugiej strony, kiedy jej o tym mówię. Cóż... ludzie wolą żyć złudzeniami, mieć zakryte karty i mieć nadzieję na wielką miłość. A ja karty rozdaję i odkrywam już na początku... choć to nie znaczy jednak, że gra staje się rozstrzygnięta. O nie...

PS: Ciepły kocyk na dzisiaj.

poniedziałek, 12 lutego 2018, malkontent3.0

Polecane wpisy

Komentarze
2018/02/14 12:40:18
Wiesz, najważniejsza w miłości jest szczerość. Zawsze powtarzam, że trafia swój na swego i przyjdzie taki dzień, że nawet jak zaczniesz zapierać się umysłem to i tak nie wyrzucisz jej z głowy. Będzie wracała falami pożądania. Stanie się jak ulubiony chleb (czasem świeży a czasem czerstwy) ale wolisz by był pod ręką.
I niby słowa które piszesz są takie racjonalnie zimne to jednak ta muzyka... niestety zdradza Cię:)
Będzie cudnie, zobaczysz:)
-
2018/02/14 13:27:22
Może tak, ale bardziej może nie.
-
2018/02/14 14:05:36
Masz rację. W końcu co ja tam wiem:) Swobodna interpretacja podyktowana dobrym humorem dnia dzisiejszego. Ale czyta się Ciebie fajnie, ciekawe rozważania.
-
2018/02/14 14:43:05
Dzięki za miłe słowa. Wrzuciłem je do studni mojego ego. Tylko coś oczekiwanego "plum" jak zwykle nie usłyszałem... ;-)
-
2018/02/14 15:03:08
Nie przejmuj się "plum", przecież tak na prawdę nie oczekujesz tego:)))
Centrum Marudzenia jest jak Gwiazda Śmierci - wytworem Imperium Malkontenta, stworzonym w celu unicestwienia "Wszystkiego Co Wokół" i ostatecznego uzyskania kontroli nad Życiem.
-
2018/02/14 15:11:53
Twoje słowa brzmią mądrze, ale nie wiem dokładnie co autorka ma na myśli. Przeczucie podpowiada mi, że to jest coś z czym się nie zgadzam, ale pewności nie mam :-P
-
2018/02/14 15:19:27
Najważniejsze, że w tym momencie obie strony się uśmiechnęły (ale też pewności nie mam;).
-
2018/02/14 15:25:54
Potwierdzam - kąciki ust wzniosły się nieco w górę ;-)
-
2018/02/14 15:37:34
O! I przynajmniej niech na dziś tak zostanie.
( a ja... odhaczam kolejny dobry uczynek)
-
2018/02/14 15:40:11
Strasznie tu cicho, milczą wszyscy. Przepraszam za siebie ale jestem nowa na blogach to primo a secundo lubię dużo gadać. Przemycać te swoje Ja.Mam nadzieję, że to nic złego tak pisać, odpowiadać etc. Gdyby.. to przepraszam z góry ale ja nie obiecuję, że będę milczeć. No może jak strzelę focha, to wtedy tak:)
-
2018/02/14 17:35:22
Nie masz za co przepraszać. A cicho jest bo może mało ludzi tu wchodzi, albo nie mają nic do powiedzenia. Może z czasem się to zmieni ;-)