Narzekanie to moja pasja...
Blog > Komentarze do wpisu

Piękna bądź

Wiele krąży stereotypów odnośnie tego, co gwarantuje powodzenie u płci przeciwnej. Niektórzy mówią, że bogactwo przyciąga panie, jak światło przyciąga ćmy. Inni, że dobra gadka i pewność siebie dają bardzo dobre rezultaty. Czasem też ktoś napomknie, że przecież inteligencja lub osobowość jest najważniejsza. Zapewne każdy ma trochę racji i każdy się trochę myli, bo (być może) nie ma jednoznacznego przepisu na sukces. Mimo to, ja zaliczam się do grupy, która obstawia, że najważniejszy w życiu towarzyskim jest wygląd.

Cokolwiek by nie mówić, to prawie wszystkie moje życiowe doświadczenia zdają się potwierdzać tę tezę. Jedyne co staje na drodze uznania tej prawdy za absolutną, jest fakt, że większość moich intymniejszych kontaktów z płcią przeciwną zaczynała się w świecie wirtualnym. Jestem świadom, że w świecie realnym moje założenia mogą być dosyć chwiejne (co zresztą zdarza mi się obserwować naocznie), więc podzielę swoje wynurzenia myślowe na dwie kategorie. Kontakty damsko-męskie "internetowe" i te "realne".

Siedzę w temacie już spory kawałek czasu i zastanawiam się często, kto i z jakiego powodu wpadł na pomysł, że to niby kobiety zwracają mniejszą, niż panowie, uwagę na wygląd. Z tego co widzę, sytuacja jest zupełnie odwrotna. Nie tylko sam, na swoim przykładzie, zauważyłem, że tak jest, ale wynika to także z badań statystycznych. Czytałem wyniki badań amerykańskich serwisów randkowych (nie pamiętam nazwy, możliwe że był to tinder), z których wynika, że panie kwalifikują większość panów jako poniżej średniej (większość panów bardzo nisko oceniana, trochę przeciętnych i bardzo mało tych najlepszych), gdzie u panów rozkład głosów był normalny (tzn. dużo średnich ocen i mniej więcej po równo tych najwyższych, jak i najniższych). Za zaniżonymi ocenami wyglądu facetów, idzie niestety również większa wybredność. Sam byłem świadkiem, jak pewna pani przy mnie korzystała właśnie z Tindera. Głosy na "tak" szły może co któreś zdjęcie, a większość przesuwała w lewo (gdzie ja robię na odwrót). Dziwiło mnie to, bo ona sama nie była bardzo urodziwa. Ciężko mi jest oceniać urodę swojej płci, ale wydawało mi się, że sporo tych co szło na "nie" była bardzo przystojna. Ot widać, nie mieli po prostu "tego czegoś", czego panie szukają również w naszej aparycji. Być może stąd (a nie z powodów czysto kurtuazyjnych) wzięły się określenia "płeć piękna" i "płeć brzydka". Jak widać jest na to potwierdzenie nawet w zachowaniu ludzi wobec siebie.

 

Czemu zatem w tytule odwołałem się do kobiet, a nie do facetów, skoro to niby my jesteśmy bardziej wyrozumiali w tej kwestii? Bo, jakby to powiedzieć... mnie również dotknęła ta choroba powierzchowności. Niestety w moim przypadku również jest tak, że bardzo mocno zwracam uwagę na wygląd. Jedyne co mnie odróżnia od podejścia pań, to fakt, że nie uznaję 80-90% z nich za niegodne mojego spojrzenia (a tak odczuwam ich podejście do nas lub przynajmniej do mnie), ale nadal uważam siebie za bardzo wybrednego. Żeby jeszcze za tą wybrednością szło coś, czym można to poprzeć, ale... tak nie jest.

sobota, 13 stycznia 2018, malkontent3.0

Polecane wpisy